Shamanea — Inner Freedom


Shamanea to opowieść o pradawnej mocy kobiet. O mądrości, sile, odwadze, związku z sobą samą i światem natury – widzialnej i niewidzialnej. To szamańska droga w głąb siebie w poszukiwaniu pierwotnych połączeń z przyrodą i wewnętrzną wolnością.

Mit główny

Zawsze były wśród nas kobiety, które widzą głębiej


Od najdawniejszych czasów, zanim powstały miasta i zanim ludzie nauczyli się zapisywać swoje historie, w każdej społeczności pojawiały się kobiety, które widziały więcej. Nie wybierały tej drogi dla władzy ani dla sławy. Przychodziła do nich sama — w ciszy lasów, w pieśni wiatru nad stepem, w szumie rzek i w dymie unoszącym się nad ogniem. Były tymi, które potrafiły słuchać.

Ludzie przychodzili do nich, gdy życie stawało się ciężkie, gdy droga znikała w ciemności, gdy świat wydawał się trudniejszy niż siły człowieka. Pomagały dostrzec to, co już istniało — w przyrodzie, w duchach miejsca i w ludzkim sercu. Znały język ziemi, ognia, wody i powietrza. Wiedziały, że wszystko, co żyje, oddycha tym samym rytmem. Dlatego potrafiły przywracać równowagę tam, gdzie pojawiał się chaos, i przypominać ludziom o ich prawdziwej naturze.

Ich historie przetrwały w legendach — nie jako opowieści o cudach, lecz jako ślady mądrości przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Bo zawsze były wśród nas kobiety, które widzą głębiej i potrafią słuchać.

A kiedy świat o tym zapomina — ich głos powraca.

Osiem szamanek

Każda niesie inną intencję


Osiem postaci, osiem legend i osiem linorytów odbijanych ręcznie na papierze graficznym w formacie 60×80 cm. Każda szamanka odpowiada na inną potrzebę — od odwagi i wytrwałości, przez ukojenie i akceptację, po wolność i wdzięczność.

Talgat Alim — linoryt w czarnej ramie: szamanka w pióropuszu ze skrzydłami sowy, wokół głowy promienista aureola.

Talgat Alim

Strażniczka mądrości


Intencja
Odkrywa zakryte, wskazuje na to, czego nie umiemy sami dostrzec.

W bezkresnych stepach, gdzie wiatr niesie pieśni przodków, mieszkała Talgat Alim – szamanka, która widziała to, co ukryte. Na jej ramieniu siadała sowa, milczący świadek wielu dusz, które przychodziły po prawdę.

Pewnego dnia zjawił się młody pasterz, z twarzą zmęczoną i sercem ciężkim od winy. Próbował coś powiedzieć, ale głos załamał mu się w gardle. Talgat skinęła głową i w milczeniu wskazała miejsce przy ognisku. Siedzieli długo w ciszy, aż chłopak wypowiedział słowa, które nosił w sobie od lat – o krzywdzie, o gniewie, o strachu, że nie zasługuje na przebaczenie. Szamanka nie odpowiedziała od razu. Dopiero gdy umilkł, spojrzała na niego – tak głęboko, że chłopak poczuł, jak pękają w nim wszystkie wymówki.

– Twoje serce zna już prawdę – powiedziała cicho. – Teraz naucz się ją nieść bez wstydu.

Następnego ranka pasterz wyruszył w drogę powrotną, ten sam, a jednak całkiem inny. Legenda Talgat Alim przetrwała jako opowieść o tym, że prawda ukryta w sercu nie jest ciężarem, lecz początkiem wewnętrznego pokoju.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Tengri Agnijara — linoryt w czarnej ramie: szamanka w koronie z piór i ornamentów, twarz otoczona wachlarzem lotek sokoła.

Tengri Agnijara

Ogień nieba


Intencja
Dodaje odwagi, wycisza strach i pokazuje kierunek działania.

W dzikich górach, gdzie wicher śpiewa pieśni o potędze nieba, mieszkała Tengri Agnijara, szamanka znana z wytrwałości. Mówiono, że nawet gdy siły opuszczają ciało, jej duch nigdy się nie uginał.

Pewnego dnia nad dolinę nadciągnęła burza tak potężna, że wiosce groziły lawiny i powodzie. Przerażeni mieszkańcy błagali Tengri o pomoc. Szamanka, nie zważając na niebezpieczeństwo, wyruszyła w góry, by ujarzmić żywioł. Gdy dotarła na szczyt, burza była najsilniejsza. Tengri wznosiła modlitwy i śpiewała pieśń, ale wiatr zagłuszał jej głos, a pioruny uderzały coraz bliżej. Wyczerpana, upadła na kolana i wtedy usłyszała krzyk sokoła, który mimo wichury wzbił się w powietrze, walcząc z każdym podmuchem wiatru. Jego upór dał jej nową siłę, a jej pieśń wypełniła przestrzeń. Piorun uderzył po raz ostatni, a burza zaczęła słabnąć.

Gdy Tengri wróciła do wioski, ludzie pytali, jak tego dokonała. Odpowiedziała:

– Nie pokonałam burzy. Przetrwałam ją, bo zrozumiałam, że siła to nie brak strachu, lecz wytrwałość, gdy wszystko zdaje się stracone.

Legenda o Tengri Agnijarze uczy, że nawet gdy siły nas opuszczają, duch wytrwałości potrafi obłaskawić każdą burzę.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Eldana Saryn — linoryt w czarnej ramie: starsza szamanka o pobrużdżonej twarzy, w pióropuszu i ciężkich kolczykach, wokół rozsypane gwiazdy.

Eldana Saryn

Spokój doświadczenia


Intencja
Wycisza natłok myśli, uczy akceptacji siebie i świata. Wygasza żądzę.

W odległej krainie, gdzie lasy szumiały cicho, a wiatr niósł zapach dzikich ziół, żyła Eldana Saryn – szamanka, której spojrzenie potrafiło uciszyć nawet najbardziej rozedrganą duszę. Mówiono, że znała smak wszystkich pór roku i potrafiła dostrzec sens tam, gdzie inni widzieli tylko pustkę.

Pewnego dnia do chaty Eldany przyszła młoda kobieta, znużona i wyblakła od ciągłej gonitwy za czymś, czego sama nie potrafiła nazwać.

– Szukam czegoś, co nada mojemu życiu znaczenie – powiedziała, siadając w progu.

Eldana nic nie odpowiedziała. Wstała, wskazała dłonią starą brzozę rosnącą przy chacie i rzekła:

– To drzewo trwa tu od pokoleń. Nie szuka więcej, niż daje mu ziemia, i dlatego jest silne.

Potem zaprowadziła ją nad strumień, gdzie woda płynęła cicho, spokojnie omywając kamienie.

– Woda nie walczy z przeszkodami, tylko je mija – dodała.

Kobieta długo patrzyła, aż wreszcie zapytała szeptem: – Czy to wystarczy? Po prostu trwać? Eldana uśmiechnęła się łagodnie. – To wystarczy, by poczuć, że życie nie wymaga więcej, niż już masz.

Gdy kobieta wróciła do swojego życia, nic nie zmieniło się na zewnątrz – ale w jej spojrzeniu pojawił się spokój. Legenda o Eldanie Saryn przetrwała jako przypomnienie, że sens można dostrzec w tym, co jest najbliżej nas.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Luna Aiana — linoryt w czarnej ramie: młoda szamanka na tle pełni księżyca, w pióropuszu z lilii wodnych, wokół spadające krople rosy.

Luna Aiana

Blask księżyca


Intencja
Przynosi nadzieję, towarzyszy w zmianach, koi rozdarte serca i obmywa łzy.

Na skraju spokojnego jeziora, gdzie nocą światło księżyca tańczyło na wodzie, mieszkała Luna Aiana, szamanka łagodności i ukojenia. Była młoda, ale jej dusza niosła spokój starszy niż czas. Nie potrzebowała wielu słów – wystarczała jej obecność, by uleczyć to, czego nie potrafiły dotknąć ręce.

Pewnej nocy, gdy księżyc zniknął za chmurami, do jej chaty przyszła kobieta, której serce rozdzierał ból po stracie dziecka. Luna zaprosiła ją nad jezioro i poprosiła, by spojrzała na ciemną taflę wody. Przez chwilę stały w ciszy. Potem Luna sięgnęła po mały kamyk i delikatnie wrzuciła go do wody. Fale rozeszły się szerokim kręgiem, a między nimi rozbłysło nagłe odbicie księżyca.

– Życie jest jak ta woda – szepnęła. – Fale biorą i oddają, ale jezioro zawsze pozostaje pełne.

Kobieta nie odpowiedziała, ale coś w niej drgnęło – jakby w środku zrobiło się więcej miejsca. Gdy wróciła do swojej codzienności, smutek pozostał, lecz przestał być ciężarem nie do uniesienia.

Legenda o Lunie Aianie przetrwała jako opowieść o tym, że nawet w największej ciemności można odnaleźć blask, który nie krzyczy, lecz cicho prowadzi.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Erkinai Aru — linoryt w czarnej ramie: szamanka w rogatym nakryciu głowy, po bokach jaskółki i słoneczniki na tle wschodzącego słońca.

Erkinai Aru

Wolny duch


Intencja
Przełamuje ściśnięcie, ośmiela do działania, przewodzi na drodze do wzrostu i rozwoju.

Na bezkresnych stepach, gdzie wiatr bywa ostrzejszy niż miecz, żyła Erkinai Aru – szamanka, która nie znała klęski ani kajdan. Jej dusza była jak ogień – nie dawała się zamknąć, nie znosiła milczenia tam, gdzie trzeba było krzyczeć.

Pewnego dnia przybyła do niej kobieta, która całe życie żyła dla innych: córka, żona, matka, pracownica – każda rola dokładnie wycięta z oczekiwań świata.

– Nie wiem, kim jestem, kiedy nikt mnie nie potrzebuje – powiedziała.

Erkinai milczała długo, a potem zabrała ją na górskie zbocze, gdzie wiatr uderzał z taką siłą, że trudno było ustać. – Stań tutaj i nie ruszaj się – poleciła. Kobieta próbowała, ale wiatr popychał ją raz w jedną, raz w drugą stronę. Upadła.

– Tak właśnie żyjesz – rzekła Erkinai. – Każdy podmuch z zewnątrz cię przestawia, bo zapomniałaś, jak się stoi dla siebie.

I wtedy niebo przecięła jaskółka, lecąca pod wiatr.

– Widzisz ją? – zapytała szamanka. – Ona nie czeka, aż przestanie wiać. Ona wie, że skrzydła są po to, by wznieść się mimo wszystko.

Kobieta zacisnęła dłonie, wstała i rozstawiła ramiona jak skrzydła. Poczuła, że choć wiatr nie ustał, ona już nie była ta sama. Legenda o Erkinai Aru przetrwała jako przypomnienie, że wolność zaczyna się tam, gdzie przestajemy się uginać i zaczynamy lecieć pod wiatr.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Tallulah Totonka — linoryt w czarnej ramie: szamanka w pióropuszu z orlich piór i muszli, twarz znaczona kropkami jak krople wody.

Tallulah Totonka

Spadająca woda


Intencja
Oczyszcza relacje, odbudowuje i scala człowieka z samym sobą i innymi istotami.

Na granicy lasu i rzeki, gdzie poranna mgła splatała się z szumem tataraków, żyła Tallulah Totonka – szamanka, która uczyła, że wszystko w życiu oddycha rytmem przyrody. Gdy ludzie pracowali w zgodzie z tym rytmem, ziemia ich karmiła, a rzeka śpiewała.

Lecz z czasem chcieli więcej – szybciej orać, więcej zbierać, mniej odpoczywać. Karczowali lasy, przekopywali brzegi, budowali tamy, aż rzeka zaczęła milknąć, a pola – więdnąć. Wtedy przyszli do Tallulah, zmartwieni, z twarzami zszarzałymi od zbyt wielu dni bez snu i bez deszczu.

– Goniliśmy czas, aż przestaliśmy widzieć, dokąd biegniemy – powiedzieli ze wstydem.

Szamanka zaprowadziła ich nad koryto, gdzie kiedyś płynęła rzeka. – Natura nie zabiera. Ona się cofa, gdy przestajecie słuchać – rzekła, zanurzyła dłonie w popękanej ziemi i zamknęła oczy. Cisza trwała długo. Aż w końcu, z głębi ziemi, znów usłyszeli szmer. Woda wróciła powoli, rytmiczna jak oddech.

– Teraz nauczcie się oddychać razem z nią – powiedziała Tallulah.

Od tamtej pory ludzie żyli wolniej. Legenda o Tallulah Totonce przetrwała jako przypomnienie, że życie nie rośnie z chciwości, lecz z równowagi, która pozwala mu oddychać.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Essen Jara — linoryt w czarnej ramie: piegowata szamanka w wieńcu z dzikich kwiatów i liści, cała postać wtopiona w gęstwinę roślin.

Essen Jara

Dzikość serca


Intencja
Niszczy to, co fałszywe, wybudza z zastygnięcia, odnawia radość z życia.

W głębi prastarego lasu, gdzie zieleń była gęsta jak mgła, a powietrze wypełniały zapachy dzikich ziół i kwiatów, mieszkała Essen Jara. Była to szamanka, której serce biło rytmem przyrody, a dłonie potrafiły zarówno uzdrawiać, jak i karać. Jej symbolem były dzikie, kwitnące kwiaty, które przynosiły nadzieję i nowe życie, oraz kolczaste róże, które były znakiem jej potęgi i ostrzeżeniem dla tych, którzy nie mieli czystych intencji.

Pewnego dnia w lesie pojawiła się chciwa kobieta, która słyszała o mocach Essen i pragnęła zdobyć jej eliksiry, by użyć ich dla własnej korzyści. Kobieta weszła do chaty szamanki i zażądała, by ta przygotowała jej napar, który przyniesie bogactwo i władzę.

Essen spojrzała głęboko w oczy kobiety i dostrzegła fałsz, który krył się w jej sercu. Z uśmiechem na twarzy podała kobiecie napar przygotowany z kolczastej róży, mówiąc, że spełni on jej pragnienia. Jednak napój zadziałał inaczej – z każdym łykiem kobieta zaczęła zmieniać się w ciernisty krzew, jej ciało zamieniało się w gałęzie, a skóra pokrywała się kolcami. Stała się żywym ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy wchodzą do lasu z nieczystym sercem.

Od tamtego dnia legenda o Essen Jara krążyła po okolicy jako opowieść o szamance, która potrafi uzdrawiać i niszczyć – o dzikości serca, które nie toleruje fałszu.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Bayran Sulu — linoryt w czarnej ramie: szamanka o długich włosach w bogato zdobionej, kwiatowej ramie ornamentów.

Bayran Sulu

Piękno i dostatek


Intencja
Uczy wdzięczności, otwiera przestrzeń obfitości oraz pozytywnych doświadczeń.

W sercu tętniącego miasta, wśród pałaców i fontann, mieszkała Bayran Sulu — szamanka, którą znali wszyscy, lecz rozumiało niewielu. Ubrana w jedwabie, otoczona przepychem, potrafiła milczeniem przywołać prawdę, którą wielu próbowało zagłuszyć złotem.

Pewnego wieczoru przyszła do niej kobieta, znana z urody i wpływów, lecz jej głos drżał.

— Żyję dla podziwu innych — powiedziała. — Boję się, że bez niego nie jestem nic warta.

Bayran spojrzała na nią z łagodnością. — Chcesz znać swoją wartość? — zapytała. — Stań jutro o świcie na rynku i nie mów nic. Nie uśmiechaj się. Nie pokazuj niczego, co mogłoby cię zdobić. Po prostu bądź.

Kobieta zawahała się, lecz poszła. Nikt jej nie zauważył. Tłum minął ją obojętnie. Wracając do szamanki, jej twarz była blada. — Byłam niewidzialna — wyszeptała.

Bayran podała jej lustro i powiedziała cicho: — Teraz popatrz. To, co widzisz, to ty bez oklasków. Czy potrafisz siebie taką kochać? Bo jeśli tak — nigdy już nie będziesz biedna.

Legenda o Bayran Sulu przetrwała jako opowieść o tym, że prawdziwe bogactwo świeci jak słońce — nie dlatego, że ktoś patrzy, ale dlatego, że nie zna innej natury niż blask.

Linoryt na papierze graficznym 60×80

Barbara Kusiak w swojej pracowni graficznej, za nią prasa drukarska i odbitki linorytów na ścianie.
Barbara Kusiak w pracowni — za nią prasa i odbitki z cyklu Shamanea.

Artystka

Barbara Kusiak


Barbara Kusiak jest absolwentką Wydziału Grafiki krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie dyplom zrealizowała w Pracowni Drzeworytu pod kierunkiem prof. Bogdana Migi. Jej prace były nominowane do nagrody głównej Biennale Grafiki Studenckiej i pokazywane na wystawach w Polsce oraz za granicą, a grafiki z jej udziałem trafiły do jubileuszowego albumu „Grafika ASP Kraków”, promowanego w międzynarodowych konkursach.

Od lat specjalizuje się w linorycie — technice, która nie wybacza pośpiechu: raz usunięty fragment matrycy nie wraca. Cykl Shamanea, nad którym pracowała w latach 2023–2025, to osiem ręcznie odbijanych portretów kobiet, które widzą głębiej.

Pracownia

Linoryt — od matrycy do odbitki


Linoryt to technika subtraktywna: rysunek przenosi się na linoleum, a każdy fragment, który ma pozostać biały, trzeba fizycznie usunąć dłutem — bez możliwości cofnięcia. Gotową matrycę pokrywa się farbą drukarską i odbija ręczną prasą wałkową na papierze graficznym w formacie 60×80 cm. Każda odbitka jest inna — o tym decyduje nacisk wałka, wilgotność papieru i ręka, która prowadzi arkusz.

„Rzemiosło przychodzi z czasem. To właśnie od naszej indywidualnej wrażliwości powinniśmy zacząć.” Barbara Kusiak
Barbara Kusiak z wałkiem drukarskim w dłoni.
Wnętrze pracowni graficznej: prasa wałkowa z odbitką linorytu, suszarka na odbitki, szkice i grafiki rozwieszone na ścianach.
Pracownia — prasa, suszarka i odbitki cyklu Shamanea w trakcie schnięcia.
  1. Rysunek

    Postać rodzi się z legendy. Symbole — sowa, jaskółka, lilia wodna, kolczasta róża — wchodzą do kompozycji zanim powstanie pierwsza linia matrycy.

  2. Matryca

    Rysunek przenoszony jest na linoleum i wycinany dłutami. Wszystko, co ma zostać białe, musi zostać usunięte — bez możliwości poprawki.

  3. Odbitka

    Matryca zostaje pokryta farbą wałkiem i przepuszczona przez prasę razem z arkuszem papieru. Odbitka schnie kilka dni, zanim trafi do ramy.